Kryzys małżeństwa w Polsce, czy bar szybkiej obsługi…

Kryzys małżeństwa w Polsce, czy bar szybkiej obsługi…

Jeszcze nigdy w historii polskie małżeństwa nie rozpadały się tak powszechnie. Najnowsze dane statystyczne są zatrważające. W 2015r. na 188 tys. zawartych małżeństw przypadło aż 67 tys. rozwodów. Wynika z tego niezbicie, że każdego dnia w Polsce ok. 183 pary się rozwodzą. Dla porównania w 1946 r. rozpadało się ok. 8 tys związków małżeńskich, a w latach 70. – 36 tys. rocznie.

A jak jest w innych krajach? Otóż co ciekawe, liczba rozwodów w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii spadła o 10 procent.

Polskie małżeństwa rozwodzą się na potęgę. Rekord bije pokolenie trzydziestolatków, którzy chcą rozstać się szybko, bezboleśnie i zacząć nowe życie.

Najczęściej wymieniane powody rozwodów to: niezgodność charakterów, zdrada, alkoholizm, spory majątkowe. Wielu specjalistów uważa, że do rozwodów skłaniają Polaków zmiany w przepisach o świadczeniach socjalnych – od 2004 r. możliwe jest ponownie pobieranie zasiłku z opieki społecznej. Kolejne często podawane przez specjalistów powody fali rozwodów to rozluźnienie obyczajów i brak przygotowania młodych ludzi do stałego związku.

Być może zainteresują Państwa komentarze internautów, ich opinie na temat rozwodów w Polsce. Cytowane poniżej fragmenty pochodzą z forów dyskusyjnych.

– Ja uważam, ze wszystkiemu winna jest telewizja (oprócz braku rozmów wśród małżonków), kształtuje światopogląd, że wszystkie dziewczyny powinny by piękne , mężczyźni przystojni i bogaci a każdy powinien żyć w mieszkaniu 5 pokojowym, ale szare życie nie dorasta to tych wyidealizowanych wyobrażeń…

 

– To jest chore ale po codziennym praniu mózgu nawet realiści czasem ulegają tej iluzji…

 

– W wielu czasopismach podaje się na okrągło, które ze znanych osób właśnie się rozstały, kto z kim teraz się związał. No to taki przeciętny człowiek sobie myśli: wszystkim wokół to się zdarza, a więc to norma…

 

– Wiele osób wychwala wyższość życia „na kocią łapę” nad małżeństwem…

 

– Ślubowałam rok temu… rozwód dostałam już po pierwszej sprawie w zaledwie 40 min:):) i jestem dumna z siebie!!! życie jest jedno i nie marnujmy sobie go z

jakąś ‚POMYŁKĄ’

 

– wydaje mi się, ze ludziom nie chce się rozmawiać, naprawiać czegoś…

 

– nie rozumiem jak można np. przed ślubem nie porozmawiać o tym czy chcemy mieć dzieci, albo gdzie widzimy się za 30 lat… małżeństwo to sztuka kompromisu, a żyjąc w czasach wysokiej konsumpcji podchodzi się do niego jak do baru szybkiej obsługi, nie podoba mi się danie wiec je odsyłam, i wciąż myślę ja.. ja… ja, a powinno się myśleć MY.., MY.., MY… przecież to wymaga pracy… i wyrzeczeń, ale nie jest niemożliwe…

 

– wolimy próbować od nowa, niż pracować nad czymś co zazwyczaj sami zepsuliśmy…. smutne to…

 

– To co się ostatnio dzieje zaczyna mnie przerastać, czasami myślę, że lepiej być singlem niż dusić się w nieudanym związku. Tylko czemu się dziwić jeśli praktycznie wszyscy moi znajomi biorą ślub bo ‚wpadli’.. gdzie tu miejsce na miłość.

 

– Kryzys rodziny trwa….lekarstwem na to na pewno nie będą związki partnerskie..

 

– Rozwody się będą namnażać, gdyż społeczeństwo przyzwyczaiło się do łatwego bezbolesnego stylu życia – wszystko można mieć, można wybierać bo wybór jest nieograniczony, można dokonywać zmian…

 

– To przerost ambicji wewnątrz rodzinnych, brak wzajemnego zrozumienia, kompromisów dotyczących roli małżonków wewnątrz rodziny, wspólnych celów..

 

– Sakrament małżeństwa przestaje być fundamentalną wartością. Kościół nie umie wyjść temu naprzeciw…

 

– Co do trwałości związków na kocią łapę, jestem przekonany że częściej się rozpadają niż małżeństwa, tyle że nikt tego nie odnotowuje a i zaobserwować trudniej, bo następny związek jest nowy, prawdziwszy i bardziej gorący (oczywiście do czasu)…

 

– Myślę, że najgorsze co może się zdarzyć, to jak po miesiącu miodowym okazuje się, że już nie ma o czym gadać…

 

– Ludzie nie rozumieją, w ogóle nie chcą rozumieć, że małżeństwo to przede wszystkim ciężka praca nad utrzymaniem związku…

 

– O czy tu gadać. Jeśli męczysz się w małżeństwie, to się rozwiedź i poszukaj nowego partnera…

 

– Brakuje wytrwałości i umiejętności rozwiązywania konfliktów, nikt tego nie uczy. A nawet jeśli o tym się wie, to jest to bardzo trudne… Łatwiej się rozwieść..

 

– Z ta miłością to jak z budowaniem pałacu… Cegiełka po cegiełce, najlepiej na głębokich fundamentach…a cegiełki to codzienny uśmiech, wspólna kawa w południe, kwiaty bez okazji, dobry obiad, czasami zrozumienie po ciężkim dniu pracy, albo wspólne wyciąganie się wzajemnie z problemów… dużo tego…no i zaprawa murarska musi być również odpowiednia, spoiwo wytrzymałe a nie ze żwiru. Jak czegoś w którymś momencie brakuje, to pałac runie…

 

– Wygodniej się rozwieść niż zacząć komunikować z żoną. Brak komunikacji z matką przenosi się na brak komunikacji w związku. W drugim związku powtórka, tylko po pewnym czasie…

 

– Mam 29 lat i nadal nie mam ochoty wychodzić za mąż, gdyż oznacza to rozwód. Połowa moich znajomych jest po rozwodzie lub jeszcze w trakcie rozwodu, a duża część przygotowuje się do złożenia dokumentów. Ponadto to, co już kiedyś zauważyłam – do wydarzenia, które nazywa się ‚dzień ślubu’ przeważnie przygotowujemy się około 1 roku (wynajęcie sali bankietowej, ustalenie daty ślubu i załatwienie formalności kościelnych, wynajęcie sali bądź zespołu muzycznego, suknia i ostatnie przymiarki, odpowiednie zaproszenia dla gości, dopinanie wszystkiego na ‚ostatni guzik’), natomiast rozstanie się z otrzymaniem dokumentu orzekającego rozwód to pół roku w Katowicach czy Warszawie, w mniejszych miastach Lublin czy Białystok to już tylko 3 miesiące. Gdzie logika???!!! Nie wiem.

 

 

 

Udostępnij: Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on Twitter0
Administrator

Masz pytanie? Napisz do nas na wychowanie@wychowanie.pl

Zostaw komentarz

Wpisz komentarz.
Podaj swoje imię.
Podaj swój adres email
Podaj poprawny adres email.

Kod zabezpieczający *