Potencjalne skutki reformy oświaty

Zastanawiamy się nad potencjalnymi skutkami nowej reformy edukacyjnej, jaką szykuje nam obecny rząd. Co czeka nas wszystkich w bliższej i dalszej perspektywie?

Kiedy w 1999 roku wprowadzano gimnazja do polskiego systemu oświaty, towarzyszyło im kilka głównych argumentów:

• przedłużenie edukacji na szczeblu podstawowym o rok, a więc większe szanse edukacyjne dla wszystkich uczniów,

• wyrównanie poziomu uczniów ze wsi i z miast,

• oddzielenie młodszych dzieci od młodzieży.

Gimnazja miały być ponadto kolejnym etapem, buforem przed szkołą średnią. Czy były to dobre powody? Czy realizacja się udała? Ilu Polaków, tyle zdań. Jedni uważają, że „gimnazja to wylęgarnia patologii”. Inni sądzą, że gimnazja pozwalają wyrównywać szanse i bezpiecznie wchodzić w dorosłość.

Nie będziemy się dziś nad tym zastanawiać, ponieważ jak powiedziała Pani Minister w dniu 03.07. 2016 r. „Gimnazjów tak naprawdę już nie ma”. Co prawda dziwne to jest, kiedy własny Minister lekceważy system, którym zarządza, ale widać ta nienawiść do gimnazjów ze strony rządzących jest tak silna, że nikt nie ukrywa swojego stosunku do tego „już niechcianego i odrzucanego dziecka”.

Należy jednak przypomnieć, że większość z obecnie rządzących głosowała za gimnazjami szesnaście lat temu, ale cóż, takie prawo władzy.

Wróćmy więc do tematu przewodniego i zastanówmy się, jakie mogą być dalekosiężne skutki reformy, która czeka polską edukację?

1. Wracamy do ośmioklasowego modelu podstawowego kształcenia ogólnego, co jest istotne w dwóch aspektach. Po pierwsze – zmniejszenia się szans edukacyjnych oraz skrócenia o rok czasu podjęcia decyzji co do wyboru dalszego kierunku kształcenia przez nastolatków. Po drugie – skrócenie o rok kształcenia obowiązkowego. Obecnie kształcenie obowiązkowe trwa 9 lat: 6 lat szkoły podstawowej i 3 lata gimnazjum. Po reformie będzie to 8 lat. Jakie to będzie miało znaczenie w dłuższej perspektywie? Ogromne. Przybędzie nam osób słabiej wykształconych, ponieważ szybciej będą „wypadać” z systemu edukacji. Ponadto uczniowie w młodszym wieku (14 lat) będą musieli podejmować prawdziwe, życiowe decyzje co do wyboru szkoły ponadpodstawowej, co będzie szczególnie istotne w przypadku wyboru szkoły branżowej (zamknięcie dalszej drogi kształcenia). A jaki to będzie miało wpływ na przyszłe pokolenia, to chyba nie trzeba tłumaczyć.

2. Za rok, we wrześniu 2017 roku, obecni uczniowie klasy 6, zamiast iść do pierwszej klasy gimnazjum, rozpoczną naukę w szkole powszechnej, w klasie siódmej. Ukończą więc szkołę powszechną w 2019 r. Obecni uczniowie klasy 1 gimnazjum, którzy będą kontynuować naukę w starym systemie, też ukończą ją w 2019 r. Zatem we wrześniu 2019 r. spotkają się w 1 klasie szkoły średniej14-latek (absolwent szkoły powszechnej) i 16-latek (absolwent gimnazjum). Jeden z nich uczęszczał będzie do zreformowanej już szkoły ponadpodstawowej w nowym, już czteroletnim systemie, drugi zaś – kontynuował będzie trzyletnią naukę. I tu pojawia się pytanie? Czy będą uczyć się w tej samej szkole (budynek, nauczyciele)? Z jakich podręczników będą korzystać? Czy te roczniki będą objęte dwoma rodzajami matur? No i na koniec – czy MEN w ogóle uwzględnił tę sytuację, wprowadzając reformę?

3. System dualny kształcenia związany jest z powstaniem ponadpodstawowych szkół branżowych. Piękna idea na wzór niemiecki. Tylko tu padają dwa pytania? Jaki my obecnie mamy przemysł, do którego będziemy kształcić młodzież? Ile jest przedsiębiorstw, które stanowiąc otoczenie gospodarcze szkoły, będą miały wpływ na powstające szkoły branżowe? Czy nie za wcześnie (14 lat) zamkniemy uczniom wybierającym szkołę branżową możliwość dalszego kształcenia ogólnego?

4. Ministerstwo zakłada naukę programowania w szkołach. To bardzo ambitny cel. Aby to zrealizować, potrzebni będą odpowiednio wykształceni nauczyciele. Ale jak to połączyć z jednoczesnym wydłużeniem stażu dla młodych nauczycieli – z obecnych 9 miesięcy do 1 roku i 9 miesięcy? Jeśli ktoś z czytelników nie wie, to informujemy, że wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela stażysty wynosi brutto 2200,00 zł. Kto po informatyce przyjdzie do pracy w szkole z perspektywą najniższej pensji krajowej, i to przez dwa lata?

5. Szkoły będą mogły korzystać ze szkoleń i kursów organizowanych jedynie przez placówki doskonalenia nauczycieli posiadające akredytację MEN. Żadne inne placówki nie będą wchodziły pod uwagę. Zawsze trudno było uzyskać akredytację MEN. Takich placówek jest w Polsce tylko 79. Ponadto, jeśli Pani Minister podkreśla wagę tej akredytacji, to można się liczyć z faktem, że wiele będzie zależało od pracowników MEN udzielających tychże akredytacji. Czyli tak naprawdę szkoły będą miały ograniczoną liczbę placówek doskonalenia nauczycieli (obecnie takich jest ponad 400).

6. Planowane wzmocnienie nadzoru kuratora oświaty nad szkołami i placówkami dowodzi, jak bardzo zależne będą szkoły (nauczyciele, dyrektorzy) od Kuratoriów Oświaty. Każdy, kto pracował w szkole wie, co się dzieje, kiedy zbliża się wizytacja z Kuratorium. Nie ma takiej wizytacji, która skończyłaby się bez uwag. Czy to wzmocni, czy też osłabi autonomię szkoły? Czy będzie miało to korzystny wpływ na pracę szkoły? Sami musicie to Państwo ocenić.

Na razie tyle, ponieważ nie wiemy nic o podstawie programowej, jej założeniach i treściach. Nie wiemy też, kiedy i kto ją napisze? Kiedy i kto opracuje i wyda podręczniki do tej podstawy programowej? I czy podręczniki będą nadal bezpłatne?

Zapewne pojawią się jeszcze inne pytania, ale najpierw potrzebne są konkretne założenia i ustawy. Wtedy wrócimy do tego tematu. Zapewne jeszcze wiele razy.

Udostępnij: Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on Twitter0
Administrator

Masz pytanie? Napisz do nas na wychowanie@wychowanie.pl

Zostaw komentarz

Wpisz komentarz.
Podaj swoje imię.
Podaj swój adres email
Podaj poprawny adres email.

Kod zabezpieczający *